Książę Mediolanu Gian Galeazzo Visconti

Gian Galeazzo Visconti był księciem Mediolanu, władcą ambitnym i przewidującym, a przy tym gotowym na wszystko, by swoje plany doprowadzić do końca. Po śmierci ojca znajdował się pod opieką stryja Bernabo i poślubił jego córkę Katarzynę, nie przeszkodziło mu to jednak pozbyć się stryja, gdy tamten nie chciał oddać władzy. 

Gian Galeazzo marzyło o imperium i zaczął je budować. Po kolei przejmował Weronę, Vicenzę, Padwę, Bolonię. Jego władzę uznały Siena, Piza, Perugia, Asyż. Do pełnego sukcesu zabrakło Florencji. Prawdopodobnie i ona musiałaby uznać zwierzchnictwo księcia Mediolanu, ale Gian Galeazzo zmarł niespodziewanie, a po jego śmierci zabrakło wizji i odwagi,by marzenie księcia doprowadzić do finału. 

Ponieważ Gian Galeazzo i Katarzyna długo nie mogli doczekać się potomstwa, złożyli obietnicę, że swoje dzieci poświęcą Matce Boskiej. To dlatego ich synowie zostali obdarzeni imionami Giovanni Maria oraz Filip Maria. Nie przejęli po swym ojcu talentów politycznych, za to nie brakowało w ich życiu mrocznych stron. 

Starszy z nich zesłał matkę do zamku w Monzy, gdzie zmarła dwa lata po śmierci męża, prawdopodobnie otruta. Nie wyklucza się w tym udziału syna Giovanniego, który zresztą kilka lat później sam został zamordowany. Do władzy doszedł Filip, który po starszym bracie otrzymał nie tylko Mediolan, lecz także żonę jego przyjaciela, Beatrice. Chętnie wykorzystał jej posag, kiedy jednak zaczęła się interesować jego sprawami, została oskarżona o zdradę i ścięta. 

W kolejnych pokoleniach nie było lepiej, ale zaoszczędzę Wam dalszej mrocznej opowieści. Ta wspomnieniowa etiuda  to w zasadzie tylko pretekst, by namówić Was do zapamiętywania ludzi po ich osiągnięciach. Gian Galeazza Vischontiego trzeba pamiętać jako tego, który zainicjował budowę katedry w Mediolanie oraz klasztoru kartuzów w Certosa di Pavia. No i pamiętajmy, że ród Viscontich to Mediolan. Później panowanie w mieście przejmą Sforzowie, ale o tym opowiem innym razem.  

Magdalena Giedrojć

Zobacz również: Gotycki cud Mediolanu