Ile jest typów wierności? O swojej powieści pt. „Wierność” opowiada jej autor, Marco Missiroli

Chcemy zachować równowagę w małżeństwie, w rozmaitych związkach – romantycznych, przyjacielskich i rodzinnych. Za każdym razem tracimy cząstkę siebie. Wydaje mi się, że łatwiej dochować wierności innym niż samemu sobie. Wygodniej dostosować się, unikać konfrontacji – mówi włoski pisarz, autor powieści „Wierność”. Na platformie Netflix możemy obejrzeć serial, który jest adaptacją jego książki.


Marco Missiroli to jeden z najciekawszych włoskich pisarzy młodego pokolenia, laureat wielu prestiżowych nagród literackich. „Wierność” przetłumaczono na wiele języków. W Polsce powieść ukazała się nakładem Wydawnictwa Sonia Draga w tłumaczeniu Joanny Kluzy.

Bohaterami „Wierności” są Margherita i Carlo, młode małżeństwo z Mediolanu. On jest pisarzem, ona – agentką nieruchomości. Ich losy splatają się z losami Anny, Andrei i Sofii. Missiroli opowiada o krachu marzeń, wyrzeczeniach, o naturze relacji między ludźmi. Czy miłość Margherity i Carla przetrwa w obliczu wyzwań, które napotykają na swojej drodze.

Jakie są odcienie, rodzaje tytułowej „Wierność”? Ma tylko wymiar osobisty, czy też może jest rodzajem pokoleniowego symbolu?

Przede wszystkim chodzi o moją pisarską wierność wobec faktów, opowiadanych historii, które mają zaczepienie w rzeczywistości, czasem w moim życiu. Pytam, ile jest typów wierności, wobec kogo i czego jej dochowujemy. I jak wierność staje się niewiernością. Nie chodzi mi tylko o tę „wierność”, która pierwsza przychodzi na myśl, gdy słyszymy to słowo, czyli o wierność małżeńską, związaną z miłością czy seksualnością. To „wierność”, na której tak zależy młodemu pokoleniu, czyli wierność sobie samemu. Ludzie nie dochowują jej z różnych powodów, związanych np. z kwestiami ekonomicznymi czy społecznymi. Tu zaczyna się walka, o której m.in. opowiada moja książka. Czy poddamy się i zdradzimy samych siebie, czy dochowamy sobie wierności, płacąc za to wysoką cenę? Starałem się w powieści, jak na fotografii, utrwalić portret pokoleniowej wierności wobec siebie.

Wierność sobie czy wierność wobec innych? Która z nich jest „łatwiejsza” do wprowadzenia w życie?

Nie rozdzielałbym tych pojęć. To nieustanna walka, codzienna praktyka. Mamy wobec siebie różne zobowiązania. Płacimy „rachunki”. Chcemy zachować równowagę w małżeństwie, w rozmaitych związkach – romantycznych, przyjacielskich i rodzinnych. Za każdym razem tracimy cząstkę siebie. Wydaje mi się, że łatwiej dochować wierności innym niż samemu sobie. Wygodniej dostosować się, unikać konfrontacji.

Oczywiście, że wierność związana z relacjami miłosnymi zajmuje ważne miejsce książce. Ale mówię też o tym, że młodzi ludzie nie chcą dochować wierności wartościom, które były w centrum uwagi poprzedniej generacji. Chodzi o tzw. stałą posadę na całe życie czy kupowanie mieszkania na kredyt. Sprawy związane z ekonomią to podziemny nurt w „Wierności”.


Akcja powieści koncentruje się wokół Carla i Margherity. W ich orbicie pojawiają się inni bohaterowie. Jak w filmie przenosi pan płynnie uwagę czytelnika od jednej do drugiej postaci.

Bohaterowie przekazują sobie energię, uczucia. Za każdym razem, gdy kogoś spotykamy, bierzemy coś od niego i coś mu zostawiamy. To rodzaj wędrówki dusz. Podoba mi się koncepcja narratora, który bez przeszkód przenika kolejnych bohaterów. To trochę rewolucyjna technika literacka,

Mediolan i Rimini to dwa miasta, w których rozgrywają się wydarzenia w powieści. To także miejsca mocno związane z pana życiem. Dlaczego je pan wybrał?

Mieszkam w Mediolanie, a wychowałem się w Rimini. Każde z tych miast jest ważnym, równorzędnym bohaterem powieści. Mają znaczenie fundamentalne. Mediolan ma niebywałą energię, na przestrzeni ostatnich lat bardzo się zmienił, przeszedł rewolucję estetyczną i stał się symbolem młodej generacji. Walczy, ale jest wierny sobie. Rimini to w pewnym sensie spojrzenie wstecz, do młodości, wgląd w dawne wyobrażenia. Ta dychotomia prowincji i wielkiego miasta, przeszłości i przeszłości, jest inspirująca.

Za powieść „Wierność” dostał pan cenioną we Włoszech nagrodę – Premio Strega Giovani. Przyznaje ją jury złożone z 500 uczniów szkół średnich. Czuje pan odpowiedzialność związaną z kształtowaniem gustów i oddawaniem nastrojów młodych czytelników?

Nagroda świetnie przysłużyła się książce. To dla mnie bardzo ciekawe, wręcz zdumiewające, że młodzież nagrodziła moją książkę. Powiedzieli: „tak, to o nas, o naszym pokoleniu, naszych obsesjach, cierpieniach, o walce, o wierności i niewierności.

Zawsze czuję ogromną odpowiedzialność wobec czytelników. Konstruuję historie, wyobrażam sobie, kto je przeczyta. A potem opowieść idzie własną drogą, odnajduje innych czytelników od tych, o których myślałem na początku.

Kto był pierwszym czytelnikiem „Wierności”?

Moja żona Maddalena. Na początku powieści Margherita idzie do fizjoterapeuty. Spotyka tam młodego, bardzo przystojnego mężczyznę. Nie spodziewa się go, była pewna, że czeka na nią ktoś, kto od pewnego czasu się nią opiekował. To przydarzyło się Maddalenie. Poprosiłem, by opowiedziała mi to, co wtedy czuła i opisałem to w powieści.

„Wierność” stała się podstawą scenariusza serialu zrealizowanego przez Netflix. Wielu pisarzy marzy o tym, by zobaczyć adaptację swojej prozy na ekranie. Było to też Pana marzeniem?

Cieszę się bardzo, że „Wierność” została sfilmowana. To wielki zaszczyt. Ciekawe doświadczenie, zobaczyć na ekranie to, co powstało w mojej wyobraźni.

Rozmawiała Beata Zatońska

„Wierność”, Marco Missiroli, (La Fedeltà), tłumaczenie: Joanna Kluza, Wydawnictwo Sonia Draga, Warszawa 2021.

Serial „Wierność”, Włochy, 2022, sześć odcinków, reżyseria: Stefano Cipani i Andrea Molaioli, Występują m.in. Michele Riondino („Śpiąca królewna”, „Cudowny Boccaccio”) oraz Lucrezia Guidone („Dziewczyna we mgle”, „Noi 4”).