Elena Kostioukovitch, „Sekrety włoskiej kuchni”

Do księgarń wróciła jedna z najciekawszych książek, które kompleksowo opisują charakterystykę regionalnej kuchni włoskiej. Wznowiono ją po 10 latach. Pierwsze wydanie to biały kruk. Elena Kostioukovitch, miłośniczka dobrego jedzenia, znawczyni kultury i tłumaczka, ze znawstwem i erudycją tłumaczy, co jada się i pija – oraz dlaczego – w poszczególnych włoskich krainach. I podpowiada, na jakie regionalne produkty podczas włoskich podróży warto zwrócić uwagę.

Książkę Kostioukovitch przedmową poprzedził Umberto Eco. Znał ją i cenił jako tłumaczkę jego książek na rosyjski. Spodobały mu się też „Sekrety kuchni włoskiej”, ba!, był jej wdzięczny, że je napisała . Eco najpierw zastanawia się, czy jest właściwym człowiekiem, by tego typu kompendium pisać, bo przecież najchętniej jada pizzę w pizzerii blisko domu. Po chwili tłumaczy jednak, że jest niestrudzonym odkrywcą smaków, gdy przyjeżdżają do niego goście i chce im jak najwięcej włoskiej różnorodności pokazać. „Książka, której lekturę rozpoczynacie, traktuje wprawdzie o kuchni, ale także o Włoszech, o ich kulturze, a raczej o wielu kulturach” – napisał Eco.

„Poznanie włoskiej kuchni w całej jej różnorodności jest równoznaczne z odkryciem głębokich różnic nie tylko w zakresie nazewnictwa, ale także gustów, mentalności, natchnienia poczucia humoru, zachowań w obliczu żałoby i śmierci, gadatliwości lub milczenia które odróżniają Sycylijczyka od mieszkańca Piemontu czy mieszkańca Wenecji Euganejskiej od Sardyńczyk” – tłumaczył Eco.

Kostioukovitch zabiera czytelnika w fascynującą podróż przez Włochy. Zgłębia powszechne w całym kraju, bez względu na region, zamiłowanie do dobrego jedzenie. Tak, Włosi uwielbiają jeść i o jedzeniu rozmawiać. Pory posiłków to godziny święte. Autorka „Sekretów włoskiej kuchni” odwołuje się do starych książek kucharskich, traktatów kulinarnych i utworów literackich. Czerpie też obicie z wielu źródeł historycznych.

Bogata w fakty książka jest napisana wartko, czyta się ją z zainteresowaniem. Opowieści o potrawach i sztandarowych włoskich produktach wciągają. Można czytać linearnie, można na wyrywki. Na pewno warto ją mieć na półce, by przed wyjazdem do Włoch poczytać sobie, co też np. jada się w Rzymie.

Ktoś powie, że brak tu przepisów i to jest mankament książki. Przepisy znajdziemy wszędzie, a historia dań i kulinarna charakterystyka regionów to jednak rzadkość. Zwłaszcza że autorka pisze znakomicie.

„Sekrety włoskiej kuchni” zaczynają się od Wenecji. Kostioukovitch pisze o potrawach, które mieszkańcy miasta wielbią, a których turyści, stłoczeni na placu św. Marka, nigdy nie próbują. To np. „przerażające” czarne risotto z mątwą (risotto al nero di seppia) lub różne dania z suszonego dorsza. Dowiemy się z tego rozdziału m.in., że wenecjanie uwielbiają karczochy. „Weneckie karczochy z Sant’Erasmo, wyspy na lagunie, są tak sławne, że uprawiający je ogrodnicy udzielają wywiadów niczym gwiazdorzy filmowi, ujawniając szekspirowskie pasje ukryte pod spokojną maską ogrodnika” – napisała autorka.

Książka daje odpowiedź na wiele pytań. Także na te, których zadać byśmy nie potrafili, bo nie mamy nawet przeczucia, że tak pysznych rzeczy we Włoszech można spróbować. Myślicie, że wiecie wszystko o włoskiej oliwie, serach czy winie? Otóż nie! Zresztą pomidory, makaron lub pizza też kryją wiele tajemnic, które rozwikłać można z „Sekretami włoskiej kuchni”.

Elena Kostioukovitch, Sekrety włoskiej kuchni, przedmowa Umberto Eco, tłum. Jan Jackowicz, Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, wydanie II, Warszawa 2020, s. 600.


Beata Zatońska