Torrone dei morti, czyli deser w kształcie trumienki i łakoma dziewczynka z Neapolu

Torrone dei morti to deser, który króluje w Kampanii na przełomie października i listopada. Tradycyjnie przygotowuje się go na 1 listopada, czyli dzień Wszystkich Świętych (Ognisanti) i 2 listopada, czyli Zaduszki (commemorazione dei defunti). Ten specjał pachnie czekoladą i orzechami. Wprost rozpływ się w ustach. Wiążą się z nim legendy o duchach.


Deser podobny do torrone dei morti przygotowywano przez wieki w Kampanii. Dodawało się do niego orzechy i bakalie. Torrone dei morti było przeznaczone dla zmarłych, którzy w noc zaduszną powracali do swoich domów. A tak naprawdę to osładzał wspomnienia o tych kochanych i bliskich, którzy odeszli w zaświaty.

Coś słodkiego na Zaduszki

Klasyczne torrone, to migdałowe, jest dość twarde. Torrone dei morti pod twardą, chrupiącą, czekoladową „skórką”, ukrywa miękki środek. W Neapolu nazywa się ten deser „muollo”, właśnie dlatego, że nadzienie jest kremowo-aksamitne. Neapolitańczycy nazywają go też „murticiello” lub „piccolo morto”, dlatego że ma kształt… trumny.

Zgodnie z dawnymi tradycjami w domach w Kampanii w noc przed Zaduszkami przygotowywano poczęstunek dla zmarłych. Na stole stawiano talerz z dwoma kawałkami chleba, szczyptą soli i cytryną. Była też szklanka wody i coś słodkiego. Zazwyczaj było to właśnie torrone. Deserowi nadawano trumienny kształt, by oswajać swój strach przed śmiercią.

Tradycja częstowania zmarłych jedzeniem minęła, za to mieszkańcy Kampanii zajadają się na przełomie października i listopada torrone dei morti.

Duch z kawiarni

Z torrone dei morti związana jest legenda, a jej bohaterem jest duch małej dziewczynki. Widywany jest od początku XX wieku, jak krąży między stolikami w Gran Caffè Gambrinus i poluje na słodycze. Pojawia się w listopadzie i grudniu, a pierwszy dzień jego wizyty to Wszystkich Świętych.



Ta kawiarnia mieści się w centrum Neapolu, przy Chiaia, na tyłach Palazzo della Prefettura. Powstała w 1860 r. To kultowe miejsce, gdzie przez lata spotykali się miejscowi intelektualiści, artyści i politycy. Bywali tam też m.in. Oscar Wilde, Gabriele D’Annunzio, Matilde Serao i Ernest Hemingway. 

Torrone dei morti to ulubiony deser dziewczynki, która nawiedza Gran Caffè Gambrinus. Mała jest pokojowo nastawiona, podkrada łakocie z talerzyków klientów kawiarni i znika. Jak twierdzą specjaliści zajmujący się historią jedzenia i jego symboliką, zjawa zajada się właśnie torrone dei morti, ponieważ w tym deserze są suszone owoce, które symbolizują kontakt ze światem zmarłych. Co więcej, starożytni wierzyli, że w pestkach owoców i we wnętrzu orzechów oraz migdałów bywają zamknięte dobre duchy i demony.

Przepis

Przepis na torrone dei morti nie jest skomplikowany. Potrzebujemy czekolady, kremu orzechowego i orzechów laskowych.



Bierzemy: 200 g gorzkiej czekolady, 450 g kremu czekoladowego (może być nutella), 400 g białej czekolady, 200 g orzechów laskowych

Deser włożymy do keksówki, chodzi o to, by miał odpowiednią formę.

Najpierw rozpuszczamy gorzką czekoladę. Smarujemy nią wnętrze foremki. Część czekolady odkładamy, będzie potrzebna do posmarowania wierzchu torrone dei morti.

Teraz nadzienie. Rozpuszczamy białą czekoladę, mieszamy z kremem czekoladowym, dodajemy orzechy. Masę wkładamy do foremki wyłożonej czekoladą, smarujemy wierzch i całość odkładamy do lodówki. Po ok. czterech godzinach deser jest gotowy.

Beata Zatońska

zdjęcia: Czekolada – pixabay/congerdesign; Gran Caffè Gambrinus i torrone dei morti – Flickr