TRYB JASNY/CIEMNY

Mammalucchi z Wenecji. Delicje, które powstały… przez przypadek? Zdradzamy sekret

Fritole veneziane, czyli aromatyczne pączki z rodzynkami i skórką pomarańczową, to w Wenecji podczas karnawału oczywista oczywistość. Jest jeszcze inny, mniej znany karnawałowy przysmak. Też smażony, też przepyszny. To mammalucchi. Mówi się, że te przepyszne ciastka powstały przez przypadek. Efekt jednak był tak znakomity, że cukiernik postanowił popracować nad recepturą. Jeśli będziecie w Wenecji, spróbujcie koniecznie.


Karnawał to zabawa do utraty tchu. Podczas tańców trzeba się czymś pożywić. Przed długim postem ludzie zajadają się słodkimi i smażonymi pysznościami. Pączki, pączusie, różne ciastka podobne do naszych faworków.

W Wenecji jada się fritole. Mogą być puste, czyli tylko z rodzynkami i skórką pomarańczową; mogą być też nadziewane kremem. Wszystkie rodzaje są pyszne. Wenecjanie urządzają sobie wycieczki od cukierni do cukierni, by potem móc orzec, gdzie w tym roku przygotowano najlepsze fritole.



Nie tylko fritole warto spróbować w Wenecji. Są też niezwykle pyszne, delikatne mammalucchi – można się też spotkać z nazwami mameluchi, mamelucchi albo mameluchi. Według miejskiej, cukierniczej legendy powstały w latach siedemdziesiątych XX wieku, kiedy cukiernik Sergio Lotto z Murano chciał przygotować egipskie słodycze. Podobno się pomylił i krzyknął: ale głupek ze mnie (mammalucco – głupek). Prawda jest o wiele bardziej prozaiczna. Cukiernik wiele czasu poświęcił, by przygotować idealną recepturę na te pyszne ciastka - lekkie, pachnące, delikatnie chrupiące, o kremowej konsystencji.

Przepis okryty jest tajemnicą, na pewno ciastka przygotowuje się z następujących składników: mąka, jajka, masło, rodzynki i skórka pomarańczowa. Mammalucchi mają podłużny kształt. Ciasto wzbogacone jest o krem. Są smażone w głębokim tłuszczu, a potem posypane kryształkami cukru. Tych delicji można spróbować w Wenecji w cukierniach: Bonifacio, Franceschini, Garbisa, Targa.

„Zacząłem przygotowywać mammalucchi w cukierni Bonifacio, w latach siedemdziesiątych XX wieku. Sukcesywnie ulepszałem przepis. Podzieliłem się jednak tylko tym podstawowym. Zachowałem kilka rzeczy w sekrecie. Dlaczego tak nazwałem te ciastka? W dialekcie mammalucco to ktoś dziwny. Pasuje to do ciastka, które wymyśliłem” – powiedział Sergio Lotto.

Jak mów Marco Rizzetto z cukierni Targa, który mammalucchi przygotowuje od lat: „to rodzaj kremowych, mocno pomarańczowych krokiecików. Smaży się je tak, by wysoka temperatura nie dotarła do samego środka ciastka”.

Beata Zatońska

Wybrane dla Ciebie

Copyright © italianki