Wielka Loren w nowym filmie!

13 listopada na platformie Netflix pojawił się film "Życie przed sobą” w reż. Edoarda Pontiego. Główną rolę zagrała jego matka, wielka gwiazda światowego i włoskiego kina, Sofia Loren. Aktorka powróciła na plan filmowy po kilku latach nieobecności. Olśniewa jak zawsze.


„Życie przed sobą” to adaptacja powieści Romaina Gary'ego pod tym samym tytułem. Główną bohaterką jest pani Rosa (Sofia Loren), była prostytutka, która w Bari prowadzi prywatny sierociniec. Rosa to Żydówka pochodząca z Polski, przeszła podczas wojny przez niemiecki obóz koncentracyjny.

Pewnego dnia do jej domu trafia 12-letni Senegalczyk Momo. Chłopiec wałęsa się po ulicach, jest sierotą. On jest niesforny, a ona – oschła. Pomiędzy tą dwójką tworzy się jednak niezwykle głęboka więź.

Loren 20 września skończyła 86 lat. Jest w doskonałej formie i ma apetyt na życie. Mówi w wywiadach, że cieszy się z tego filmu i ze współpracy z synem. Sophia i Edoardo są ze sobą bardzo związani, syn mówi do niej pieszczotliwie „mammina”. Tylko jemu mogło się udać namówić Loren do powrotu na plan filmowy, choć aktorka obiecała sobie, że będzie odpoczywać. Scenariusz, który przyniósł jej Edoardo, pochłonął ją jednak. Chciała zagrać Rosę. „Pani Rosa przypomina mi moją matkę. Są do siebie podobne” – dodaje aktorka.

Bari – multikulturowy tygiel

Akcja powieści, którą napisał Romain Gary, rozgrywa się w Paryżu. Jak opowiada Edoardo Ponti, współautor scenariusza, historia opisana w książce została zaktualizowana i przeniesiona do Włoch.

„Musieliśmy znaleźć miasto, w którym żyją ludzie różnych narodowości i tworzą tam mozaikę religijno-kulturową. Chodziło nam o miasto tętniące życiem, z pięknym światłem i wibrujące kolorami” – opowiadał reżyser. Jak tłumaczył, gdy wybór padł Bari, wszyscy byli przekonani, że stała się rzecz najlepsza z możliwych.


Część serca została na południu

Akcja „Życia przed sobą” rozgrywa się w Apulii. Sofia Loren, która dorastała w biednej osadzie Pozzuoli pod Neapolem, zawsze podkreślała swoje silne związki z włoskim południem.

„Gdy wychowasz się w Neapolu, nigdy nie zapomnisz o swoich korzeniach. Jestem neapolitanką na 1000 proc. Neapol noszę w sercu. Jeśli muszę zaśpiewać piosenkę, to śpiewam neapolitańską. Pracę w filmie zaczęłam na planie u Vittoria de Siki. To była moja wspaniała szkoła, szczęśliwy okres w moim życiu. A kino stało się moim życiem” – powiedziała Sofia Loren dziennikowi „La Repubblica”.

To u De Siki Loren zagrała pierwszą ważną, docenioną przez krytykę i publiczność rolę w nowelowym „Złocie Neapolu” (1954) – była roztargnioną sprzedawczynią smażonej pizzy.

Cztery lata później De Sica zaprosił ją do zagrania głównej roli w filmie pt. „Matka i córka” wg powieści Alberta Moravii. Za rolę wdowy Cesiry dostała Oscara jako druga w historii tej nagrody Włoszka.

Nakręcili razem też „Wczoraj, dziś i jutro” (1963), film nagrodzony Oscarem dla najlepszego obrazu nieanglojęzycznego, w którym Zośce – bo tak na nią mówiono w Polsce – partnerował Marcello Mastroianni.

Zaledwie rok później Mastroianni i Loren spotkali się na planie kolejnego filmu De Siki „Małżeństwo po włosku”, znakomitej słodko-gorzkiej komedii rozgrywającej się w Neapolu. Mastroianni i Loren zagrali razem w sumie w 13 filmach na przestrzeni 40 lat.


Wielka miłość

16-letnia Sofia Scicolone (tak brzmiało panieńskie nazwisko późniejszej gwiazdy) poznała swojego przyszłego męża podczas konkursu piękności „Królowa morza”. Dwukrotnie od niej starszy Carlo Ponti był jednym z jurorów. Piękna nastolatka zajęła drugie miejsce i zakochała się, z wzajemnością, w Pontim, znanym producencie filmowym, który pomógł w karierze m.in. Ginie Lollobrigidzie.

Ponti miał żonę, a rozwodów wtedy we Włoszech nie było. 17 września 1957 roku, w Meksyku, Carlo Ponti unieważnił ślub z ówczesną żoną i poślubił Sofię. Małżeństwo uznano za nielegalne, Watykan wyklął nowożeńców, a Pontiemu za bigamię groziło więzienie. Przetrwali jednak trudny czas. Oficjalny rozwód Ponti dostał pięć lat później. W 1962 r. nielegalne małżeństwo anulowano, a Sofia i Carlo pobrali się po raz drugi w 1966 r. we Francji.

Rozpoczęli potem starania o dziecko. Sofia miała problemy z zajściem w ciążę i poddała się kuracji w szwajcarskiej klinice. W 1968 r. w Genewie przyszedł na świat Carlo Jr., a pięć lat później, także w Genewie – Edoardo. Obie ciąże Sofia przeszła pod nadzorem lekarzy. 


Sofia i synowie

W 2007 r. zmarł Carlo Ponti. Sofią opiekują się teraz synowie. Obaj zostali artystami. Carlo Jr. jest dyrygentem i pianistą, a Edoardo – reżyserem, scenarzystą i producentem filmowym.

Edoardo w wieku 11 lat wystąpił u boku matki w dramacie Aurora („Qualcosa di bindo”, reż. Maurizio Ponzi, 1984), za którą otrzymał nominację do Nastro d'Argento, włoskiej nagrody krytyków filmowych.

„Życie przed sobą” to trzeci występ Loren w filmach wyreżyserowanych przez syna. Wcześniej zagrała w „Pośród obcych” (2002) i w adaptacji sztuki Jeana Cocteau „Głos ludzki” (2014) – ten film dostał nagrodę włoskiej krytyki filmowej Nastro Argento.

Teraz Edoardo namówił matkę, by wróciła na plan filmowy. „Moja matka do każdego filmu podchodzi tak, jakby to był jej debiut, z niepokojem i spontanicznością. Film, nad którym właśnie pracuje, staje się jedynym i najważniejszym w jej życiu” – powiedział Edoardo.


Romain Gary – wielki talent i umiłowanie zmyślenia

Romain Gary urodził się jako Roman Kacew w 1914 r. w Wilnie. Lwią część życia spędził we Francji. Francuzi uważają go więc za Francuza, roszczą sobie do niego prawa także Rosjanie i Polacy. Romain z kolei wymyślił sobie kilka życiorysów i stawał się tym, kim chciał.

Był pisarzem, scenarzystą filmowym i dyplomatą. Napisał w sumie ok. 30 powieści, dwa razy wyróżniono go prestiżową Nagrodą Goncourta . Po raz pierwszy otrzymał ją w 1956 za powieść „Korzenie nieba” (Les racines du ciel), a po raz drugi w 1975 za „Życie przed sobą” (La vie devant soi), wydaną pod pseudonimem Émile Ajar. „Życie przed sobą” uważane jest za jedną z najwybitniejszych powieści francuskich XX wieku.

Film Edoarda Pontiego nie jest pierwszą adaptacją „Życia przed sobą” – w filmie z 1977 r. panią Rosę zagrała francuska gwiazda Simone Signoret.

Beata Zatońska