Caravaggio i jego odkrywca

Jeszcze przez miesiąc można oglądać na Zamku Królewskim w Warszawie wystawę „Caravaggio i inni mistrzowie. Arcydzieła z kolekcji Roberta Longhiego”. To jedyna okazja, by zobaczyć w Polsce obrazy Caravaggia, a wystawa bardzo ciekawie buduje kontekst wokół tego genialnego twórcy.


Choć uwagę przyciąga głównie Caravaggio, to tak naprawdę głównym bohaterem wystawy jest Roberto Longhi. Nie ma wątpliwości, że temu uczonemu i kolekcjonerowi Caravaggio zawdzięcza nie tylko popularność, lecz także wnikliwe studia i rozpoznanie jego twórczości. 

Wytrwały poszukiwacz

Roberto Longhi urodził się w 1890 roku. Jego rodzice pochodzili z Modeny, oboje pracowali jako nauczyciele. Roberto rozpoczął naukę na wydziale literatury uniwersytetu w Turynie, podczas studiów uczęszczał na kurs historii sztuki. W 1911 roku obronił pracę magisterską poświęconą Caravaggiowi. To był początek wielkiej przygody ze sztuką Caravaggia i caravaggionistów, wkrótce pojawiły się pierwsze artykuły Longhiego poświęcone malarzom, których twórczość nawiązywała do twórczości Caravaggia. Trzeba pamiętać, że wybór Roberta Longhiego wcale nie był oczywisty, Caravaggio nie był wówczas uznawanym malarzem, wiedziano o nim niewiele i wiedza ta była dość chaotyczna. Longhi dostrzegł w zbuntowanym malarzu sprzed wieków nowatora i rewolucjonistę. Powoli, krok po kroku budował podstawy rzetelnej wiedzy o malarzu. W końcu w 1951 roku zorganizował w Mediolanie wystawę poświęconą Caravaggiowi – wystawę, która stanowiła przełom w postrzeganiu i rozumieniu twórczości artysty. Można powiedzieć, że Roberto Longhi sprawił, że Caravaggio narodził się na nowo dla współczesnego świata.

Ale Roberto Longhi nie zajmował się wyłącznie jednym malarzem, choć bez wątpienia z Caravaggiem jest wiązany najczęściej. Opublikował monografię poświęconą Pierowi della Francesca, bohaterami jego licznych artykułów byli m.in. Andrea del Sarto, Masolino, Masaccio, Artemisia i Orazio Gentileschi, Giorgio Morandi. Wiele uwagi poświęcił twórcom regionalnym, z Emilii Romanii czy Lombardii.

Kolekcjoner

Longhi nie ograniczał się do studiowania dzieł wielkich malarzy. Dość szybko zaczął budować własną kolekcję. Gdy tuż przed śmiercią w 1970 roku spisywał swoje uwagi dotyczące należących do niego obrazów, tak opisywał początki swych starań kolekcjonerskich: „Gdy zaczynałem kolekcjonować obrazy, a były to lata 1915-1920, chciałem uzupełnić swoje badania o przykłady, które by je w jakiś sposób konkretyzowały. W tamtych latach w Rzymie iw Mediolanie widywałem na targowiskach obrazy, które przyciągały swoim pięknem i niewiele przyciągały”.

W 1921 roku kupił pięć płócien przedstawiających apostołów (autorstwa Jusepe de Ribera) oraz „Pojmanie Chrystusa” Baburena i „Dawida i Goliata” Lanfranca. Sam Caravaggio pojawił się w jego kolekcji w 1928 roku, Longhi odkrył obraz w prywatnej kolekcji znajdującej się w Paryżu, sprowadził obraz do Włoch, a następnie udało mu się go kupić. Był to „Chłopiec gryziony przez jaszczurkę”.

Rok po śmierci Longhiego powstała we Florencji fundacja (Fondazione di Studi di Storia dell’Arte Roberto Longhi), która prowadzi badania z zakresu historii sztuki, upowszechnia dorobek Roberta Longhiego oraz umożliwia oglądanie jego kolekcji, która liczy ok. 250 obrazów (powstałych od XVI do XX w.).

„Chłopiec gryziony przez jaszczurkę”

Perłą kolekcji Roberta Longhiego jest obraz z młodzieńczych lat Caravaggia „Chłopiec gryziony przez jaszczurkę”. Został namalowany około 1597 roku, czyli w pierwszych latach pobytu malarza w Rzymie. Wcześniej powstał „Chłopiec obierający owoc” (znany tylko z kopii), „Chory Bachus” i „Chłopiec z koszem owoców”, ale chłopiec z jaszczurką wnosi nową jakość do malarstwa Michelangela Merisiego, bo tak naprawdę nazywał się malarz powszechnie znany jako Caravaggio. Pojawia się dynamika i ekspresja, co malarz rozwinie w późniejszych dziełach.

Kiedy Longhi odkrył obraz „Chłopiec gryziony przez jaszczurkę”, znane było drugie przedstawienie tego tematu, niemal identyczne, które znajdowało się w Londynie. Jak nietrudno się domyślić, istnienie dwóch tak podobnych dzieł budziło wątpliwości co do ich autentyczności, długo dyskutowano nad tym, który z nich został namalowany ręką Caravaggia. Obecnie przypisuje mu się oba obrazy, przy czym prawdopodobnie chłopiec z Londynu powstał jako drugi. Obraz z kolekcji Roberta Longhiego jest silniej skontrastowany, przez co staje się też bardziej ekspresyjny. 

Kiedy ustalono już autora, przyszedł czas na interpretacje. Wielu badaczy starało się zobaczyć coś nowego w obrazie, generalnie jednak większość interpretacji sprowadza się do zestawienia przeciwieństw, połączenia skrajności. Radość i smutek, przyjemność i cierpienie, zmysłowość i ból, miłość i rozczarowanie. Przyjemność okupiona cierpieniem. Z jednej strony carpie diem, z drugiej – memento mori.

Inni mistrzowie

Na wystawie zaprezentowano ponad 40 dzieł malarzy włoskich i północnoeuropejskich, których twórczość nawiązuje do stylu prezentowanego przez Caravaggia. Znaleźli się tam m.in. Lorenzo Lotto, Mattia Preti, Carlo Saraceni, Battista del Moro, a także Valentine de Boulogne, Dirck van Baburen czy Gerrit van Honthorst. Nam szczególnie spodobali się apostołowie Jusepe de Ribera, „Judyta z głową Holofernesa” Carla Saraceni i „Zaparcie się św. Piotra” Valentina de Boulogne. Ale polecamy spokojny spacer po wystawie i wnikliwą analizę wszystkich obrazów.

Magdalena Giedrojć