Francesco Petrarca – humanista, poeta, wędrowiec

Francesco Petrarca to właściwie jedna trzecia włoskiej literatury. Wiemy, że pisarzy były tysiące, ale kiedy myślimy o Włoszech, od razu w naszej głowie pojawiają się trzy nazwiska – Dante, Petrarca i Boccaccio. Rewolucjoniści języka i opowieści, twórcy literackich Włoch.

Dante Alighieri, autor „Boskiej Komedii”, poetyckiej wędrówki po Piekle, Czyśćcu i Raju, dzieła fundamentalnego dla nowożytnej literatury. Giovanni Boccaccio napisał pierwszy nowocześnie pojmowany zbiór nowel pod tytułem „Decameron”. No i wreszcie on – Francesco Petrarca. Pierwsza myśl? Sonety do Laury. To pamiętamy ze szkoły. Niespodzianką jest jednak to, co jeszcze interesowało Petrarkę, co pisał i jaki pozostawił po sobie ślad.

Na początek szybkie spojrzenie na jego życie. Choć jego rodzice z Florencji, on sam nigdy nie czuł się z tym miastem związany. Urodził się 20 lipca 1304 roku w Arezzo, gdyż rodzice zostali zmuszeni do ucieczki z Florencji. Potem dość szybko rodzina opuściła Włochy i przeniosła się w pobliże Awinionu. To właśnie z tym miastem wiąże się duża część życia Francesca. Ojciec notariusz chciał prawniczej przyszłości dla swego syna, dlatego wysłał go na studia prawnicze do Bolonii. Chłopak raz wykorzystał swoje prawnicze umiejętności, broniąc swego przyjaciela, szybko jednak uznał, że nie odpowiada mu ten zawód. Poświęcił się humanistyce. Po powrocie do Awinionu, w Wielki Piątek 1327 roku w kościelnych podcieniach spotkał kobietę, która uczyniła go poetą. Laura. Właściwie niewiele więcej o niej wiemy. Do dziś trwają spory, czy istniała naprawdę, czy była raczej romantycznym wyobrażeniem Francesca, jego literacką grą ze światem. A jeśli istniała, to kim była, jak brzmiało jej nazwisko? Tu także wiele teorii i niewiele pewności. Z listów poety wiadomo, że kochał ją całym sercem, ale zmuszony był czynić to z daleka, gdyż panna nie jemu była przeznaczona. Żył w ten sposób dwadzieścia jeden lat, aż w 1348 roku, tragicznym dla Europy roku czarnej zarazy, Laura zmarła. Poeta nie przestaje pisać w cierpieniu, więc po śmierci Laury nadal powstawały wiersze jej poświęcone. Z czasem powstał cały zbiór sonetów, starannie przemyślany i uporządkowany przez autora.

Ale Francesco Petrarca to nie tylko sonety do Laury. To ogromny dorobek wybitnego humanisty i interesującego człowieka. Petrarca lubił podróżować, odwiedził między innymi Rzym, Wenecję, Parmę, Neapol, Paryż, Kolonię i Gandawę. Pracował dla wielkich rodzin arystokratycznych, był blisko związany z rodziną Colonna, realizował też zlecenia papieskie. Jego ogromna wiedza i rosnąca sława poetycka sprawiały, że był chętnie podejmowany na dworach, realizował nawet misje dyplomatyczne. We francuskim Vaucluse, niedaleko Awinionu, miał swój wiejski dom, ulubione miejsce do pracy i wyciszenia. To tam wracał zmęczony wrażeniami ze świata, tam pisał i prowadził swoje prace filologiczne. Kiedy zdecydował się opuścić Francję, na swą wiejską samotnię wybrał miasteczko niedaleko Padwy, Arquà. Tam spędził ostatnie lata swego życia, pod opieką nieślubnej córki Franceski.

Jego pasją były książki. Zbierał je, przepisywał, poprawiał, opatrywał komentarzami. Prowadził z nimi wielką filologiczną, erudycyjną dyskusję. Przyjaźnił się z mistrzami starożytności, pisywał nawet do nich listy, co pomagało mu wyrażać swój podziw dla wielkości ich umysłów. Ze współczesnych mu twórców głęboka przyjaźń połączyła go z Boccacciem. Przetłumaczył część „Dekamerona” z włoskiego na łacinę, pomagając przyjacielowi w dotarciu do szerszej publiczności.

Używał języka włoskiego, ale większym szacunkiem obdarzał łacinę i to w tym języku tworzył najchętniej. Jego łacina nie jest posągowa i klasycznie antyczna, Petrarca nadaje jej średniowieczną żywość i plastyczność.

Łączył w sobie skrajności. Uwielbiał pracować w swoim wiejskim domu, zachwycał się przyrodą i ciszą, włóczył się po polach i nie stronił od pracy fizycznej. Jednocześnie brylował na europejskich salonach, zdobywał serca kolejnych władców, możnych tego świata. W 1341 roku został ukoronowany laurem na rzymskim Kapitolu, a uroczystość miała tak odświętny charakter, że brała w niej udział ludność całego Rzymu. Był ciekawy świata. Kiedy wędrował, jego towarzysze szli prosto do celu, a on zbaczał, zachwycał się tym, co widział, wydłużał czas wędrówki, zmieniał ścieżki. Lubił włóczęgę. Wspinał się, w 1336 roku zdobył szczyt Mont Ventoux w Prealpach Południowych, dzięki czemu stał się jednym z ojców alpinizmu. A potem to swoje swobodne wędrowanie chętnie opisywał. Pozostawił po sobie imponującą i bardzo różnorodną spuściznę, daleko więcej niż tylko pełne miłosnych uniesień sonety do Laury.



Zmarł 19 lipca 1374 roku, dzień przed swoimi siedemdziesiątymi urodzinami. Miejscowość Arquà dziś nazywa się Arquà Petrarca, a miastem partnerskim jest prowansalskie Fontaine-de-Vaucluse, również związane z Petrarką. Nam pozostało mnóstwo słów do przeczytania, mądrych i odkrywczych, nowoczesnych w przekazie i refleksji.

Magdalena Giedrojć